Skarga na Starostę ZASADNA

Jest ciąg dalszy skargi OZZG na Starostę Konińskiego skierowanej do Wielkopolskiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Geodezyjnego i Kartograficznego. Na adres biura zwiazku w Krakowie wpłynęło pismo nr GK-Ko.1410.1.2021.23 z daty 19 stycznia 2021 r. od Pani Lidii Danielskiej Wielkopolskiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Geodezyjnego i Kartograficznego, którego treść najlepiej oddaje następujące podsumowanie oceniające nasze zarzuty:

“…skargę na działalność Starosty Konińskiego należy uznać za zasadną. Rzeczywiście w Powiatowym Ośrodku Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej, w wyniku nietrafnej interpretacji obowiązującego stanu prawnego, doszło do działań niezgodnych z obowiązującymi przepisami.”

Organ kontrolno – nadzorczy uznał nasze prawa do złożenia skargi jako reprezentanta osób utrzymujących się z pracy zarobkowej w geodezji, nawet w sytuacji gdy osoby pokrzywdzone nie udzieliły nam upoważnienia. Taki status wynika przede wszystkim z ustawy o związkach zawodowych, gdzie związek reprezentuje wszystkie osoby utrzymujące się z pracy w dziedzinie geodezji niezależnie od ich przynależności związkowej, broniąc ich godności, praw i interesów zbiorowych jak i indywidualnych (art. 4, 5 i 7 ustawy o związkach zawodowych).

“Należy zatem uznać, że skarga ta została złożona w interesie publicznym, w myśl zapisów art. 221 § 3 ustawy Kodeks postępowania administracyjnego, do czego związek zawodowy, reprezentujący osoby utrzymujące się z pracy zarobkowej w dziedzinie geodezji i kartografii, jest uprawniony.”

WERYFIKATOR najważniejszym REGULATOREM obrotu gospodarczego GEODETÓW

Kwintesencją stanowiska Pani Lidii Danielskiej Wielkopolskiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Geodezyjnego i Kartograficznego było uznanie, że działający

Weryfikator dokonał błędnej oceny stanu faktycznego i prawnego, co było podstawą podjęcia oceny o negatywnej weryfikacji, co najmniej trzech prac geodezyjnych, zamykając tym samym możliwość wywiązania się Geodetów z zawartych umów z klientami. Bo wyłącznie pozytywnie zweryfikowane przez Starostę wyniki prac mogą być przedmiotem przekazania materiałów przeznaczonych dla zamawiających, czyli klientów geodetów.

Co prawda Wojewódzki Inspektor Nadzoru nie ustosunkował się do sprawy, czy weryfikacji mogło być poddane zgłoszenie pracy geodezyjnej i jego treść, bo przecież nie jest to dokument wynikowy pracy a raczej ją inicjujący, to jednak z dużym uznaniem należy ocenić dalsze ustalenia w sprawie:

Utrwalona od 2014 r. bezkarność działań osób dokonujących weryfikacji wyników prac geodezyjnych doprowadziła do wielu rodzajów czynów bezprawnych, poczynając od wielomiesięcznego zwlekania z weryfikacją, przez dowolność interpretacji przepisów oraz na wymuszaniu dodatkowych prac, aż po przekształcanie weryfikacji w pouczania i narzucaniu metod realizacji prac przez geodetów uprawnionych – ustawowych kierowników prac.

Tak, jak w tym przypadku, działająca z upoważnienia Starosty Konińskiego osoba weryfikująca, sama tworzyła swoje własne zasady i tryby postępowania, które zastępowały solidne rozeznanie w obowiązujących przepisach. Systemowy brak nadzoru nad jednoosobową działalnością weryfikatora wytworzył patologiczne mechanizmy presji na “podległych” geodetach, którzy dla tzw. “świętego spokoju” godzili się na łamanie prawa i ponoszenie dodatkowych kosztów dodatkowych prac i opłat za niepotrzebne dublowanie zgłoszeń.

Bezkarność raz jeszcze

Organ nadzoru powziął również czynności mające za zadanie ustalenie wielkości oraz skali tego procederu weryfikacyjnego. Szkoda może, że tylko wystąpił pisemnie do Starosty Konińskiego o podanie zakresu i ilości takich praktyk. Tym bardziej, że uzyskana odpowiedź dotyczy tylko 1 tygodnia a nie okresu 5 miesięcy, czyli od lipca 2020 r. Doświadczenie zawodowe pozwala przypuszczać, że na obszarze całego powiatu przez 5 miesięcy, tzw. podziałów rolnych i leśnych wykonano więcej niż wykazane tylko 3 prace.

“Polacy nic się nie stało!”

Jak widać, mimo uznania przez Wielkopolskiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Geodezyjnego i Kartograficznego, że miało miejsce bezprawne działanie Starosty Konińskiego polegające na nie dopełnieniu ustawowych obowiązków, to nikt nie zatroszczył się o naprawę czy złagodzenie efektów szkód.

Dyrektor ograniczył się jedynie do zwołania zebrania personelu i wyjaśnienia zaistniałej sytuacji, co podobno ma zapobiec tego typu nieprawidłowości. Po pierwsze to nie są nieprawidłowości tylko czyny bezprawne w wykonaniu funkcjonariusza publicznego. Po drugie, jakie działania podjęto by wynagrodzić tym 3 geodetom straty materialne oraz uszczerbki na godności zawodowej i osobistej? Czy ktoś tych Geodetów, chociażby przeprosił?!

Pomimo uznania zasadności naszej skargi, to z dalszą treścią konkluzji trudno jest się pogodzić:

My, środowisko zawodowe, na którego działalności gospodarczej cała dziedzina zasobów i administracji geodezyjnej i kartograficznej, się opiera nie możemy się zgodzić z tak protekcjonalną i nonszalancką oceną sytuacji.

Troje Geodetów bezprawnie zostało pozbawione wynagrodzenia za wykonaną prace. Jeśli tylko troje.
Bardzo jesteśmy ciekawi jakie wrażenie na Inspektorze, Dyrektorze i Weryfikatorze wywarłaby sytuacja gdyby ich ktoś, na zasadzie “widzi mi się” pozbawił miesięcznej pensji? Czy i wtedy byliby tak wyrozumiali dla tego WERYFIKATORA DECYDENTA? A co z osobą weryfikatora, jakie i czy w ogóle, poniósł jakieś sankcje? Geodetom odebrano wynagrodzenie za pracę a co z Weryfikatorem? Dalej będzie wykonywał weryfikacje?

Przestępstwo urzędnicze z Art. 231. § 1. KK

Ponieważ, zdaniem działaczy naszego Związku, działalność funkcjonariusza publicznego weryfikatora z Konina, łamiącego umyślnie prawo na szkodę geodetów, nie może się skończyć tzw. “zamieceniem pod dywan“, Zarząd OZZG postanowił wystąpić do Prokuratury Rejonowej w Koninie z zawiadomieniem następującej treści:

OZZG.20.01.2021.LJP_

2 thoughts on “STAROSTA KONIŃSKI NIE DOPEŁNIŁ OBOWIAZKÓW – OZZG zawiadamia Prokuraturę”
  1. Do poprzednika.
    Niestety nic się nie zmieniło w Koninie, cały czas jest to samo, wybrani geodeci trafiają do innych weryfikatorów są dogadani na słowo, a resztówka ma “bardzo pod górkę” i wszystkie ich operaty trafiają do Pana Krzysztofa i jego widzi mi się. W ogóle czy zgodne z prawem jest to, że operaty nie są rozdzielane losowo, tylko po znajomości trafiają tam gdzie mają trafić ? Wystarczy sprawdzić historię podpisywania operatów, co gdzie i do kogo trafia, jak często i w jakiej ilości, na potwierdzenie tego precedensu. Tak samo było za byłego pana dyrektora, pana Andrzeja i to samo jest teraz. Bo jak inaczej nazwać fakt, że za byłego dyrektora i aktualnie na 4 czy 5 weryfikatorów, kiedy tylu kiedyś było trafić do kogoś innego niż do Pana Krzysztofa to cud ? Weryfikacja w Koninie to temat rzeka i myślę, że odpowiednie służby w końcu powinny zrobić tutaj porządek, bo nawet tego nikt nie ukrywa. Weryfikator prowadzi własną firmę, swoje niespełnione ambicje pokazuje na innych, próbuje ich niszczyć, bo przecież dla niego to konkurencja na rynku geodezyjnym.
    Czekam na zakończenie sprawy i w końcu na jakąś sprawiedliwość.

  2. Pamiętam czasy jak jeszcze pracowałem w powiecie konińskim.
    Dziwię się szczerze dlaczego dopiero teraz pismo na działania tego człowieka, względem geodetów lokalnych ale i też nowych robiących prace na terenie powiatu konińskiego, trafiło do prokuratury.
    Ten człowiek wykorzystując swoje stanowisko gnębił geodetów, zaś zmowa milczenia, która panowała wówczas wśród geodetów i niechęć Starosty Konińskiego do zrobienia z tym porządku powodowały, że przez tyle lat uchodziło mu to płazem.
    Co on sobie wymyślił-musiało być zrealizowane. Było i tak, że geodeci realizujący prace spoza powiatu konińskiego przyjeżdżali z…drukarkami i drukowali na korytarzu Starostwa to co trzeba było poprawić, bo operat był poprawiany w ten sposób, że wpierw była uwaga, jak ją poprawiono i szło się znów do Pana inspektora to…była następna uwaga i tak nawet kilka razy.
    Było też pamiętam wiele sytuacji, że jak kolega jechał z operatem do Starostwa i jak Pan inspektor Skotnicki uparł się że nie podpisze, to mówił że operat nie przejdzie, a jak się nie podoba to żeby iść z tym do dyrektora PODGiK.
    To było na tyle silne, że dyrektor-wówczas tą funkcję pełnił Pan Kimnes (już na emeryturze)-machał ręką i podpisywał operat, którego pan inspektor nie chciał podpisać.
    Geodeci lokalni organizowali spotkania m.in. z dyrektorem PODGiK skarżąc się na działalność tego człowieka, jednak on był na tyle “mocny”, że do tej pory nic się nie zmieniło.
    Dręczył i męczył geodetów swoją interpretacją prawa do tego stopnia, że lokalni geodeci przychodzili do ośrodka z operatem prosząc żeby sprawdzał go inny inspektor byle nie Skotnicki.
    Dodam jeszcze, że ten Pan był, bo nie wiem czy nadal jest biegłym sądowym!!! z zakresu geodezji i wówczas prowadził chyba również działalność gospodarczą, bo wiem że w tamtym czasie jak pracowałem w Koninie, koledzy mówili mi, że robi on prace na swoim terenie.
    Nie wiem tylko czy pod swoją działalnością, czy na firmę kolegi ale przecież po analizie operatów można to bardzo łatwo sprawdzić kto się pod czym podpisywał.
    Tak, wówczas w powiecie konińskim byli równi i równiejsi-koledzy Pana Skotnickiego byli z operatami “załatwiani” od ręki, zaś pozostali poprawiali swoją pracę aż do skutku dopóki Pan inspektor nie uznał, że jest w jego oczach “dobra”.
    Jak mi Państwo nie wierzycie to popytajcie lokalnych geodetów i dowiecie się jak było i widzę, że do tej pory jest-w powiecie konińskim.
    Teraz jakby jest to poza moim obszarem, bo wykonuję działalność w innym województwie i może dlatego zdecydowałem się napisać ten komentarz, ale jak zapytacie to dowiecie się, że jest on “słynny” ze swojego działania na terenie powiatu w którym pracuje a teraz już nawet słynny na cały kraj:)
    Uważam, że takich ludzi trzeba eliminować z pracy w służbie geodezyjnej i kartograficznej, bo jak sama nazwa wskazuje jest to SŁUŻBA i powinna ona być ukierunkowana na dobro obywatela i przedsiębiorców zajmujących się geodezją.
    Zobaczymy jak ta sprawa się zakończy-bardzo jestem ciekaw.

Dodaj komentarz