Komentarz pod wpisem „HYBRYDA PO SOSNOWIECKU”
@Obrońca napisał:

Może przesadzają każąc kartować… Ale założę się, że gdyby ktoś z was mądrych geodetów siadł po drugiej stronie łatania ośrodka dokumentacji i miał za zadanie go prowadzić pomimo braku kadry i pieniędzy to ratowałby się w każdy możliwy sposób. Ciekaw jestem czy Pan autor powołując się na przepisy specjalnie nie przeoczył jednego o oddawaniu roboczej „bazy danych”?

Jako autor wpisu o sosnowieckiej hybrydzie odpowiadam,
nie przeoczyłem, ani specjalnie ani nie specjalnie, przepisów „o oddawaniu roboczej „bazy danych””.  A wie Pan, dlaczego? Bo najzwyczajnej w świecie takie przepisy, które miałyby komukolwiek nakazywać przekazywanie roboczej bazy, nie istnieją.
Po drugie „robocza baza” nie została zdefiniowana w ustawie Prawo geodezyjne i kartograficznej, lecz jedynie w rozporządzeniu o technicznych standardach z 2011 r. w § 63 ust. 1 pkt 1, i jest to taka baza danych, którą tworzy wykonawca ze zbiorów danych pozyskanych z PZGiK oraz przetworzonych zdobytych przez niego samego danych obserwacyjnych. Ta robocza baza danych jest własnością wykonawcy, o którym mowa w art. 11 ustawy Pgik, i podlega ochronie na mocy przepisów ustawy o ochronie baz danych z 2001 r. z późniejszymi zmianami. Przyrównuję tutaj przepisy, z jednej strony wykonawczy w randze rozporządzenia a z drugiej strony ustawę, wyłącznie dlatego, by uzmysłowić sobie i czytającym, że gdyby nawet były jakieś niejasne przepisy sugerujące przekazywanie „roboczej bazy”, to jako przepisy niższej rangi niż ustawa, winny być rozumiane/tłumaczone przez pryzmat ustawy o ochronie baz danych. We wspomnianych standardach technicznych z 2011 r., bardzo złym, bo niechlujnym przepisie, w § 71 ust. 7 mówiącym o treści sprawozdania technicznego, w pkcie 8 jest zamieszczona wzmianka o zamieszczaniu informacji dotyczącej „przekazywanej bazy roboczej”. Tyle tylko, że żaden przepis nie mówi o potrzebie, czy obowiązku, przekazywania tej bazy. Tym bardziej, że jako baza danych, jej własność jest ochraniana przez wspomnianą już ustawę o ochronie baz danych.

Natomiast, co do przedmiotowego rozporządzenia ws standardów technicznych z 2011 r. to zwrot „robocza baza” jest wymieniony 20 razy, ale ani raz w kontekście, z którego wynikałby obowiązek przekazywania jej gdziekolwiek np. do PZGiK. Jedynie w § 71 ust. 2 rozporządzenia mówiącym o składzie operatu technicznego jest zawarty następujący przepis:

6) pliki danych wygenerowane z  roboczej bazy danych, o której mowa w § 63 ust. 1 pkt 2, i zapisane na nośniku informatycznym zgodnie ze schematami GML określonymi w przepisach wydanych odpowiednio na podstawie art.  19 ust.  1  pkt  6, 7, 9, 10 oraz art. 26 ust. 2 ustawy lub zapisane w innym formacie uzgodnionym między wykonawcą a organem prowadzącym PZGiK;

A co do kwestii braków kadrowych w ośrodkach i braku funduszy, to zapytam dość brutalnie, ale jesteśmy Związkowcami, których obchodzi przede wszystkim zagrożenie interesów materialnych członków,  a co to może nas geodetów-wykonawców obchodzić? Czy Pana obchodzi np. stan majątkowy, braki kadrowe i wykształcenie w prywatnej firmy, w której pracuję? Kogo z administracji geodezyjnej interesują problemy wykonawców związane z zakupem potrzebnego sprzętu by być konkurencyjnym, środków transportowych, koniecznego oprogramowania wymuszanego nie przez potrzeby klientów tylko przez niekonstytucyjne prawo np. o GML-u. Do tego musimy ponosić koszty różnych prac na rzecz państwowego zasobu, których prawo od nas nie wymaga, tylko słabo wykształcona obsługa ośrodków dokumentacji (to tak a propos „przekazywania roboczej bazy” i braku wiedzy co to jest „hybryda”) .

Dodam jeszcze jedno pytanie, jak to się stało, że o wiele wiele mniejsze miasta czy powiaty mogły sobie poradzić z informatyzacją zasobu, a ponad 200 tys. miasto tkwi nadal w latach '70-'80 ubiegłego wieku? Co wyście przez te kilkadziesiąt lat robili, że nawet wektorowej mapy zasadniczej nie macie? Wstyd.

Z wyrazami szacunku Autor

 

4 thoughts on ““Może przesadzają każąc kartować…””
    1. Chałturzą, czy nie, wszyscy wiemy jak to wygląda. Firme ma żona, mąż, dziecko… a "rodzinny" pracownik urzędu puszcza operaty. Nie będę podawał nazwisk, ale osoby pracujące w 1 urzedzie, robią operaty i roboty w innym. A mając krewnego w urzedzie dochodzi do sytuacji, że dane są skartowane na mapie (w ODGiKach gdzie się jeszcze kartuje), sprzedawane klientowi (inwentaryzacja), ale operatu próżno szukać.

Dodaj komentarz