Co prawda tych słów nie wypowiedział żaden „klasyk”, lecz mają one osobliwe znaczenie, bowiem zapoczątkowały dość emocjonującą dyskusję w pewnej części społeczności geodezyjnej raczej nieprzychylne do regulacji zaproponowanych przez OZZG. Do tego dyskusja już na wstępie zakładała kłamliwe założenie, że ktoś, czyli My – OZZG, chcemy

zamienić nazwę zawodu „geodeta” mającego swoje źródło w 1952 r., na obowiązującą do tego roku nazwę „mierniczy”.

To oszustwo, może świadczyć, (oczywiście po odrzuceniu złej woli autorki/a) że osoba zabierająca głos w tej dyskusji nie zapoznała się z intencjami OZZG, a przede wszystkim z treścią projektu ustawy „Prawo o zawodzie mierniczego i samorządzie zawodowym miernictwa geodezyjnego”.

A zaczęło się od listu, który został skierowany na skrzynkę mailową przewodniczącego OZZG, w którym osoba podpisana nazwiskiem i imieniem oraz kwalifikacją pozaustawową „Geodeta uprawniony” poinformował mnie, że wystąpiła do Rady Języka Polskiego o wydanie opinii w sprawie propozycji zmiany nazwy zawodu „geodeta” na „mierniczy przysięgły”. W liście stwierdzono, że inicjatywa zmiany nazewnictwa pojawia się w środowisku zawodowym, a w szczególności z naszej strony.

Ponadto Autor stwierdził, że „proponowana zmiana nie znajduje jednoznacznej i powszechnej akceptacji w środowisku zawodowym geodetów, a przedstawianew tym zakresie stanowiska są zróżnicowane.” I dalej, autor stwierdził, że uznał za zasadne zwrócenie się właśnie do Rady Języka Polskiego, jako właściwego w sprawach norm językowych i terminologii wyrażenie opinii dotyczącej zasadności oraz poprawności proponowanej zmiany „geodeta” na „mierniczy przysięgły”.

To może, na początek należy sprostować podstawową a nieprawdziwą tezę, że nasze środowisko zawodowe, pragnie zmienić nazwę zawodu „geodeta” na „mierniczy przysięgły”, co jest najzwyklejszym kłamstwem i pomówieniem.

I właściwie, to powinniśmy w obronie dobrego imienia wystąpić na drogę prawną. Ale ponieważ, uznajemy, że autor tych kłamstw, kolportuje je z braku wiedzy oraz braku staranności w analizowaniu naszej sytuacji zawodowej to tego nie uczynimy. To może teraz najwyższy czas, przypomnieć trochę faktów historycznych.

A fakty są następujące, od 17 maja 1987 r. nie istnieje ustawowa definicja naszego zawodu jako „geodeta”, czy „geodeta uprawniony”. Ustawa – Prawo geodezyjne i kartograficzne w art. 11 nazywa podmioty wykonujące prace geodezyjne, jako: przedsiębiorcy, jednostki organizacyjne, oraz osoby legitymująca się uprawnieniami zawodowymi w dziedzinie geodezji i kartografii.

Nigdzie w całej obowiązującej ustawie nie znajdziecie Państwo definicji zawodu „geodety” nie mówiąc już o „geodecie uprawnionym”.

Nawet art. 43 ustawy traktujący o uprawnieniach zawodowych, czy też wcześniejszy art. 42 o wykonywaniu samodzielnych funkcji w dziedzinie geodezji i kartografii traktuj nas wyłącznie jako „osoby”!

Od roku 1952, czyli od czasów bierutowskiego dekretu o

gdy ówczesna władza zależna od CCCP pozbawiła mocy prawnej wszelkie przepisy normujące i definiujące nasz zawód prezentowany przez normy prawne:

Władza w miejsce „mierniczego przysięgłego” właśnie tym dekretem wprowadziła nazwę „geodety„. Stało się to za sprawą treści art. 11 (nomen omen) dekretu 1952 r., który określił, że do wykonywania technicznych czynności geodezyjnych i kartograficznych uprawnione są osoby zatrudnione w urzędach, instytucjach i przedsiębiorstwach, jeśli są wpisane do:

rejestru geodetów i kartografów, prowadzonego przez delegatury Centralnego Urzędu Geodezji i Kartografii.

Co prawda jest to dość krótka definicja zawodu wykonywania technicznych czynności geodezyjnych, ale jest, a raczej była, bo w obecnej ustawie Prawo geodezyjne i kartograficzne z 17 maja 1989 r., nawet tego brak. To może najwyższy czas się zastanowić, jakim prawem używamy tytułów GEODETA czy GEODETA UPRAWNIONY? Powie ktoś, bo tak mamy w dyplomach uczelnianych? No i tu się Państwo zdziwią, bo znajdziemy tam wszystko, ale nie tytuł GEODETA.

Co prawda jest to dość krótka definicja zawodu wykonywania technicznych czynności geodezyjnych, ale jest, a raczej była, bo w obecnej ustawie Prawo geodezyjne i kartograficzne nawet tego brak. To może najwyższy czas się zastanowić, jakim prawem używamy tytułów GEODETA czy GEODETA UPRAWNIONY? Powie ktoś, bo tak mamy w dyplomach uczelnianych? No i tu się Państwo zdziwią, bo znajdziemy tam wszystko, ale nie tytuł GEODETA.

Właśnie dlatego w roku 2023 r. z inicjatywy OZZG powstał projekt ustawy, która by po pierwsze definiowała zawody określone przez zakresy uprawnień zawodowych nr: 1 i 2 oraz 4 i 5 jako zawody zaufania publicznego i postanowiliśmy te profesje nazwać „mierniczym”, tak by oddzielić od profesji z zakresów kwalifikacji nr 3 „geodeta” oraz 6 i 7 z nazwą „kartograf” lub „edytor map”. Na ewentualne pytania, dlaczego profesje z zakresu 1,2 i 4,5 uznaliśmy jako zawody zaufania publicznego, o którym mowa w art. 17 ust 1 Konstytucji RP z 1997 r.? Wyjaśnienie tej sprawy przejęliśmy z orzeczeń, które stwierdzały, że „geodeta uprawniony wykonując w istocie zawód zaufania publicznego” lub wprost, że np. dokument „sporządzony przez uprawnionego geodetę posiadającego wiadomości specjalne wykonującego zawód zaufania publicznego” – II GSK 1924/12 Wyrok NSA z dnia 2014-02-25, II GSK 883/12 Wyrok NSA z dnia 2013-10-22, I SA/Wa 1486/11 – Wyrok WSA w Warszawie z dnia 2012-02-22, I SA/Wa 1903/11 – Wyrok WSA w Warszawie z dnia 2012-03-06, I OSK 1533/12 – Wyrok NSA z 2014-01-24 itd.

Natomiast profesje zawodowe odpowiadające zakresom uprawnień nr 3, 6 i 7 jako tych wyłącznie technicznych brak jest pewnych cech, zwłaszcza tych, które wiążą się ze szczególną więzią z obywatelami oparta na zaufaniu oraz na bezpośrednim oddziaływaniu na ich istotne prawa. Szczegółowo te kwestie wyjaśnił Andrzej Piechaczek ( prawnik, doradca restrukturyzacyjny, inżynier, w latach 2008–2023 właściciel i prezes firmy geodezyjnej, wykonawca prac geodezyjnych.) w publikacji pt.: „Samorząd zawodowy geodetów – analiza ustrojowa i polityki publicznej”.

To tyle w kwestii zarzucanej nam chęci na zastąpienie nazwy profesji „geodeta” na „mierniczy przysięgły”, która jest konfabulacją wynikającą z braku wiadomości lub złej woli autorów. Chcę jeszcze raz powtórzyć: My niczego nie chcemy zamieniać, czy zastępować. My chcemy, by obie nazwy istniały i egzystowały obok siebie, bo co innego to „geodeta”, i co innego „mierniczy”.

Jednak, prawdopodobnie przez wprowadzenie w błąd, innego zdania jest prof. dr hab. Mirosław Bańko Członek Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN, który przestawił swoje własne stanowisko ale w kwestii: „jeśli czegoś nie trzeba zmieniać, to lepiej tego nie robić. Język jest formą umowy społecznej, umów nie zrywa się bez istotnego powodu.

Aby nie być posądzonym o ewentualne posądzenie o zmiany treści, czy sensu opinii Pana Profesora przedstawiam obraz pisma z 5 marca 2026 r. skierowanego do Adresata zapytania.

Na takie stanowisko profesora z Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN czy „geodeta” czy „mierniczy przysięgły” odpowiedział pan profesor Dariusz Dukaczewski. I z tych samych przyczyn co poprzednio, nie będziemy tego stanowiska omawiać, czy przedstawiać naszymi słowami, lecz również przedstawiam obraz oryginalnego pisma.