Artykuł w formacie pdf do pobrania

Sejm 13 lutego br., przegłosował zmiany komunistycznego*) Prawa geodezyjnego i kartograficznego. Zaraz następnego dnia tj. 14 lutego ustawa wylądowała w Senacie nr druku 68. Nastąpiła nie nowelizacja tylko dalsze psucie i tak już złego prawa, a to zepsucie jest jeszcze gorsze niż w 2014 roku.

Wszyscy ci, którzy twierdzą, że jest inaczej jak np. Posłanka Anna Paluch w swym wystąpieniu sejmowym oraz faktyczny autor W. Izdebski GGK kłamią, czyli są kłamcami.

W sprawie tego co pani Poseł powiedziała z mównicy sejmowej w zasadzie powinna grozić jej odpowiedzialność przed Komisja Etyki Poselskiej, za kłamstwa, którymi wprowadziła w błąd posłów i być może doprowadziła do uchwalenia złego prawa geodezyjnego. Zdaniem pani Poseł, w kwestii klauzulowania map sporządzonych przez geodetów, dokonała następujących wyjaśnień stawiając się przed sejmem jako ekspert w branży bo powołała się na swoje uprawnienia geodezyjne:

“…składam ten materiał w ośrodku dokumentacji, on jest wkartowany na mapę, i że tak powiem, jest przyjęty do zasobu. I wtedy zleceniodawca otrzymując od geodety materiał z klauzulą wie, że ten materiał jest aktualny, bo klauzula posiada datę, i że jest, że tak powiem, zgodny z państwowym zasobem i wszyscy na tym państwowym zasobie działają.”

Od zawsze, jak to pani Poseł zauważyła, klauzula stanowi wyłącznie o tym, że:

Poświadcza się, że niniejszy dokument został opracowany w wyniku prac geodezyjnych i kartograficznych, których rezultaty zawiera operat techniczny wpisany do ewidencji materiałów państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego

Czyli nawet tego nie potwierdza, czy wykonano przy tej okazji jakikolwiek pomiar. Bo praca geodezyjna i kartograficzna to nie tylko pomiary. A nawet gdy wykonano pomiar, to nie napisano kiedy to miało miejsce. Tak samo jak i tego, że klauzula nie oznacza poprawności prac bo tego organ nie może kontrolować. I o tym od dziesiątków lat piszemy, że to zbyteczna nic nie potwierdzająca, poza ewidencją, procedura administracyjna. A kto twierdzi inaczej, temu brak kompetencji lub najzwyczajniej kłamie.

Co do daty jaką zawiera klauzula, to i tutaj pani konfabuluje bo nie oznacza ona aktualności mapy, pani Poseł. Klauzula to ściśle ewidencyjny formularz i wymaga wpisu:

Data wpisania operatu technicznego do ewidencji materiałów zasobu

a nie że ten materiał jest aktualny, bo klauzula posiada datę !!!

Na tym etapie uchwalona 13. lutego przez Sejm ustawa o zmianie Prawa geodezyjnego i kartograficznego oraz innych ustaw, została przekazana do Senatu, i zapewne omawiana będzie w Senackiej Komisji Infrastruktury w składzie:

  1. Artur Dunin KO Z-ca Przewodniczącego absolwent Wydziału Geodezji i Kartografii AGH, były naczelnik wydziału urbanistyki, gospodarki przestrzennej i geodezji w Zgierzu
  2. Halina Bieda KO
  3. Stanisław Lamczyk KO
  4. Jadwiga Rotnicka KO
  5. Ryszard Świlski KO
  6. Wadim Tyszkiewicz Niezależny były Prezydent Nowej Soli Lubuskie
  7. Wiesław Dobkowski PiS
  8. Jan Hamerski PiS Przewodniczący
  9. Kazimierz Wiatr PiS
  10. Alicja Zając PiS

Ogólnopolski Związek Zawodowy Geodetów postara się zaprezentować i przedstawić, jako strona społeczna, podstawowe błędy przedmiotowej ustawy:

1. Uwierzytelnienia, które były klauzulowane tymi samymi pieczęciami co w nowelizacji lecz teraz ma się to odbywać obligatoryjnie i przymusowo. Od 2014 r. nie były obligatoryjne, lecz na wniosek obywatela. Ten przymus uwierzytelniania, ciągle tą samą klauzulą, jako dodatkowa praca starostw, spowolni procesy inwestycyjne, i to wszystkie.

2. Zliczenie opłat tylko od ha spowoduje duże problemy dla ośrodków starostw i nieprzewidywalne ilości skarg a to znowu przedłuży inwestycje.

3. Licencje wcale nie zostały zlikwidowane, kto twierdzi inaczej jest kłamcą. Zlikwidowanie wydruków licencji znowu doprowadzi do wielu sporów o legalność prac, a to znowu przedłużenie inwestycji.

4. Uwolnienie danych jest największym oszustwem obliczonym na populizm i robienie wody z mózgu osób od, których są zależne zmiany, jak np. Pani poseł i Minister Emilewicz. Jedno pytanie, czy rzeczoznawca będzie mógł wykorzystać te niby uwolnione dane? A projektant, a deweloper itp? Oczywiście nie. Jedno jest wiadome, że geodeci nie będą mogli z uwolnionych danych skorzystać w komercji.

5. Ograniczenie ważności zgłoszonych prac tylko do roku czyli udzielenie przez organ milczącej zgody na prowadzenie robót , to kolejna przeszkoda, która poważnie odbije się ujemnie na czasie realizacji inwestycji.

6. Dodanie dodatkowego warunku do weryfikacji, tzw. „spójności przekazywanych danych z bazami starosty”, przy braku definicji ustawowej, co w tym przypadku jest a co nie jest spójnością, to najgorsza bomba p. Izdebskiego. Ona doprowadzi nie tylko do opóźnień inwestycji ale wręcz do ich zahamowania. I jest podłym kłamstwem p. Izdebski, że “każdy geodeta to wie, co to jest spójność”! Panie Izdebski, pan tego nie może wiedzieć, bo nigdy pan nie był geodetom, nigdy pan nie wykonał żadnej pracy geodezyjnej, którą oddałby pan do Pzgik, nigdy nie zdobył pan ani jednego zakresu uprawnień geodezyjnych, a pańskie doktoraty świadczą tylko i wyłącznie o tym, że wykonuje pan inny zawód z branży IT.

I właśnie to było głównym zadaniem „nowelizacji”, pod osłoną kosmetyki prawa geodezyjnego, otworzyć dla branży IT nowy rynek. Wymuszono na 2500 Gminach, 380 Starostwach oraz 16 Województwach obowiązek nabycia w niedalekiej przyszłości oprogramowania dla baz danych zagospodarowania przestrzennego.

A Sejm to łyknął jak przysłowiowa gęś, i utworzył nowy rynek zleceń na oprogramowanie warte setki milionów złotych o czym zapewne nie został uprzedzony. Ciekawe, czy Samorząd Gminy Krościenko nad Dunajcem został uprzedzony przez swoją sławną Parlamentarzystkę o nowych wydatkach związanych z MPZP? Bo to, że Gmina czy Miasto prezentuje swoje miejscowe plany zagospodarowania cyfrowo w Internecie, i nawet jako responsywny  obraz, to nic nie znaczy. To nie ma nic wspólnego z systemami baz danych planów zagospodarowania.

A trzeba pamiętać, że Informatyzacja to czasami przeszkoda, a nawet zmora szczególnie gdy służy do zarządzania, właściwego układaniem, przetwarzaniem i odczytywaniem informacji wadliwych, nieaktualnych, nierzetelnych a przede wszystkim niewiadomego pochodzenia czyli śmieciami, tak jak w Geodezji. Ale o śmieciach w PZGIK i geodezyjnych rejestrach to pan Izdebski zabrania mówić.

Jak do tej pory wszelkie zabiegi, w tym nakłady finansowe w setkach milionów złotych (ZSIN, K-GESUT) wszystkich służb geodezyjnych i administracji geodezyjnej w kwestiach geodezyjnych baz danych a szczególnie w ewidencji gruntów i budynków nie tworzyły i nie tworzą wiarygodnych danych a jedynie doprowadzają byle jakie dane do formy cyfrowej.

Zamiast wydawać państwowe i publiczne finanse na poprawę wiarygodności danych o granicach nieruchomości, które wymagają co najmniej 2 miliardów zł, to podobno opłaca się bastardowe, hybrydowe modernizacje ewidencji gruntów, które generują tysiące skarg, powodują setki sporów i niszczą zdrowie właścicieli rodzinnych gospodarstw i nieruchomości. A tylko my wykonawcy prac zwracamy na to uwagę. Dochodzi do takich absurdalnych sytuacji, że powstają przewody doktorskie o błędnych modernizacjach.

Nam Geodetom nie chodzi tylko o nasz zawód, Pani minister Emilewicz, nam chodziło i chodzi o uczciwą i wiarygodną Polską Geodezje, która dziesiątki lat jest niszczona przez nierozważne i niekompetentne decyzje Geodezyjnej Centralnej Administracji Rządowej, tak było w 2014 r. i tak jest obecnie.


*) ustawa Prawo geodezyjne i kartograficzne jest komunistyczną ustawą ponieważ od 30 lat urzeczywistnia główne zasady komunizmu:
centralizację – system zgłaszania wszystkich prac;
monopol władzy – Administracja i Państwowa Służba Geodezyjna;
kolektywizacja własności prywatnych wyprodukowanych przez geodetów środków – vide PZGiK.

Dodaj komentarz